Blue Flower

Doświadczenie rozterki

Pamiętam do dziś to przerażające uczucie, kiedy jako 6-8 latek zacząłem strasznie się bać tego, gdzie trafię po śmierci... Piekło czy niebo? To nie było jedyne zmartwienie w tamtej perspektywie. Równie ważne było pytanie, gdzie po śmierci trafi moja mama. Lepiej być z nią - choćby w piekle? Czy lepiej starać się usilnie o niebo, nawet jeśli całą wieczność miałbym być bez niej? Ta druga opcja - wbrew pozorom - to nie była wówczas wizja mojej nagrody. Posiadać przez całą wieczność świadomość, że najbliższa mi osoba wciąż żyje w niewyobrażalnych cierpieniach, to raczej było źródłem bólu niż szczęścia. Wtedy zrozumiałem, że nawet moje wieczne szczęście nie zależy tylko ode mnie!


Czy każdy miał pytania o to co po śmierci?

Jeśli wychowywałeś się w środowisku przesiąkniętym filozofią chrześcijańską, to jest niemal pewne, że zadawałeś sobie podobne pytanie o niebo, piekło lub zwyczajnie o to co będzie po śmierci.

 

Czemu po śmierci akurat piekło lub niebo?

W innych kulturach (nie wyrastających na chrześcijaństwie) w pytania o śmierć się również pojawiają, ale rzadko w kontekście wiecznych cierpień lub wiecznej radości. Jest to zrozumiałe, jeśli weźmiemy pod uwagę chrześcijańskie podwaliny przekonania o tych 2 możliwych drogach. Pojawiają się one właściwie wyłącznie w Nowym Testamencie (lata 60-120) , i to w formie właściwej dla wierzeń ówczesnych greków. To w ich mitach znajdujemy Hades, czyli krainę umarłych. Jest ona spotykana niemal u wszystkich ludów Ziemi pod różnymi nazwami - u Żydów tamtej epoki podobną rolę pełnił Szeol. Różnica między Grekami a Żydami przed Chrystusem jest taka, że u greków po przepłynięciu na drugi brzeg rzeki Styks można było dodatkowo trafić do Tartaru - miejsca wiecznego cierpienia. Już 700 lat przed Chrystusem kultura greków zna to miejsce, które  przeznaczone jest dla nielicznych "najgorszych". Drugim biegunem są Pola Elizejskie, gdzie dobrzy grecy mieli cieszyć się wieczną radością.